Motoryzacja to pasja, która wypełnia całe moje życie. A rozpoczęło się ono prawie 33 lata temu. Mały Jasiek już w wieku 3 lat pokonywał z zawrotną prędkością okoliczne place zabaw na swoim trzykołowcu z nożnym napędem. Później było wiele innych, znacznie szybszych pojazdów: od rowerów Domino i Wigry poprzez motorowery Komar i Yamaha. Wszystkie one miały jednak krótki żywot. Połamane ramy, urwane pedały, zatarte tłoki i starte do łysa opony nie wytrzymywały ciągłej pogoni za prędkością. Z samochodami wcale nie było lepiej. Liczne produkty polskiej motoryzacji będące w rękach młodego zapaleńca nie miały łatwego życia. Na szczęście liczne godziny spędzone w garażu uzupełnione o wiedzę zdobytą w „samochodówce” pomogły kontynuować pasję motoryzacyjną. Później przyszły studia – oczywiście samochodowe i pierwsza praca również związana z motoryzacją – kierowca w pizzerii. Ach to były czasy! Nikt w Warszawie nie otrzymywał tak szybko zamówionego posiłku, nikt również nie pchał 40 razy w ciągu 8 godzin pracy Malucha, pozbawionego rozrusznika. Po tym szaleńczym okresie życia trochę z przypadku przyszło mi pracować w gazecie. Gość kochający motoryzację, który z wypracowań miał co najwyżej „tróję” miał pisać dla tysięcy Czytelników – przerażające! Ta trema pozostała mi do dziś i pojawia się jak zły sen w każdy poniedziałek, kiedy to w kioskach pojawia się nowe wydanie Auto Świata.

Gorąco pozdrawiam

Janusz Borkowski